Drewno w moim mieszkaniu

Tropikalne upały, które ostatnio nas nawiedziły nie sprzyjają siedzeniu przy komputerze, choć przy takich temperaturach zdecydowanie wolę to niż machanie piłą, dlatego usiadłam, otarłam pot z czoła, ustawiłam wentylator i napisałam posta, chcąc zaprosić Was troszeczkę do mojego mieszkanka, prezentując drewniane dodatki i nie tylko.


Od razu ostrzegam, że jest sporo zdjęć, ale mam nadzieję, że nacieszycie oczy.
Zapraszam.

Gwiazda
Taka zwykła, trochę krzywa. Kupiona na targu bożonarodzeniowym. Stała się dekoracją całoroczną. Uwielbiam kolor drewna z jakiego została wycięta i jej niedoskonałość.




Ramki, rameczki
Ramę lustra zrobiłam kilka ładnych lat temu z najtańszych desek elewacyjnych, które zostały mi po obudowie balkonu. Miały wpust, w który włożyłam lustro i całość wzmocniłam listewkami. Nie przypuszczałam, że przetrwa z nami tak długo i się nie rozpadnie, choć powiesić go bym się nie odważyła:). Całość biała, przecierana- taki shabby chic. Już trochę nie w moim stylu. Ramę zamierzam wymienić. Czekam tylko na odpowiedni kawałek drewna.




Ramki do zdjęć zbierałam kiedyś namiętnie i wszystkie przemalowywałam na biało. Dobrze, że nie malowałam ich spodniej strony. Dzięki temu wystarczyło, że je odwróciłam i już bardziej mi pasują. Obecnie spora ich część została pochowana.



Plastry
Od zawsze chciałam je mieć i niby co to za problem, by sobie kupić. W Internecie można w nich przebierać do woli- od rozmiarów po rodzaj drzewa z jakiego pochodzą. To jednak nie jest to samo jak gdzieś znaleźć czy wyprosić. Nieszczęsny boom wycinki drzew, okazał się dla mnie szczęśliwy, bo to miły pan, który wycinał, jak to nazwał "chwasty", pociął mi kilka takich plastrów.

Jeden stoi sobie po prostu na półce. Przez chwilę miałam pomysł, by zrobić z niego zegar, bo ma taki fajny kształt i stabilnie stoi. Pomysł do przemyślenia.




Praktycznie nic z nimi nie robiłam. Dałam im tylko spokojnie wyschnąć i przeszlifowałam. Pęknięcia dodają im uroku.
Dwa inne służą jako podstawki pod kwiaty. Pierwszy na komodzie w salonie.





Drugi na konsoli w przedpokoju. Przy okazji pokażę też konsolę, którą zrobiłam w zeszłym roku, właśnie dokładnie w to miejsce w przedpokoju, by była na przeciwko drzwi i bym widziała właśnie ją, gdy ja lub ktoś inny wchodzi do mieszkania. Zrobiona też z drewna, które akurat miałam. Przy okazji wspomnę, że przedpokój przeszedł w zeszłym roku wielką, aczkolwiek niedrogą metamorfozę. Może uda mi się pokazać kiedyś jak wyglądał wcześniej, bo gdzieś chyba jakieś zdjęcia "przed" jeszcze mam.







Jeden z plastrów natomiast zamienił się w małe trofeum z rogami jelonka. Wiem, brzmi strasznie, ale naprawdę nie miałam nic wspólnego z uśmierceniem tego biednego zwierzątka. Rogi znaleźliśmy na działce, którą kupili moi rodzice.






Domki
Kolejnym drewniany elementem, są moje ulubione domki. Deski przywiezione właśnie z działki. Sporo ich tam było, jednak nie wszystkie udało mi się uratować.




Stolik kawowy
A teraz coś większego, coś meblowego. Żaden tam szczyt stolarstwa, ale musiałam sobie w końcu zrobić coś porządnego, przy czym można się napić kawy, albo oprzeć nogi, bez obawy, że coś się zaraz urwie. Jego elementy docięłam na wymiar w sklepie budowlanym. Połączyłam to wszystko kątownikami i uwierzcie mi, po kilku ikeowskich Lackach, w końcu mam porządny stolik.






Podkładki pod kubki
A na koniec moja ostatnia perełka. Wiem, wiem, Ameryki nie odkryłam, ale nie ma to jak samemu sobie pociąć cienkie, drewniane plasterki i trochę je przyozdobić. Sama radość.






I jak Wam się podobają moje drewienka? Mam nadzieję, że dobrnęliście w ogóle do końca tego posta, choć muszę Wam powiedzieć, że to nie wszystko co kryje się w moim mieszkaniu, ale jak na pierwszy raz, myślę, że wystarczy.
Nie chcę wszystkiego zdradzać zdradzać tak od razu.

Miłego dnia Kochani.

Komentarze

Najczęściej oglądane

Podobają Ci się zdjęcia? Zapisz je sobie :)

Obserwatorzy