Drewniane tace
Pierwszy prawdziwy wpis. Ale jestem podekscytowana.
Dziś pokażę Wam dwie tace, taki komplecik, które zrobiłam z dziwnego drewnianego mebelka znalezionego już nie pamiętam kiedy. Może to była półka, może szafka nocna, stoliczek. Nie wiem. Wiem tylko, że było to z fajnego drewna i nadawało się tylko do rozmontowania i wykorzystania uzyskanych elementów do czegoś innego.
Jak widać niezła warstwa kurzu, pyłu i brudu się na nim nazbierała. To świadczy tylko o tym ile czasu to biedactwo przeleżało na garażu. Całość klejona na kołki dała się dość łatwo rozmontować. Do tac użyłam dwóch bocznych ścianek - grubych i solidnych. Tylko góra składała się z dwóch desek.
No i teraz tak... tace, wiedziałam, że będą to takie tace, podstawki, podkładki... Byłoby super wyciąć z tych dech koła. Jednak prawie 3 centymetry litego drewna łatwe do cięcia koła nie są. Moja wyrzynarka nawet nie chciała się w to drewno wgryźć. Pozostało cięcie ręczne i wymyślenie innego kształtu. I wymyśliłam- heksagon. Tak teraz popularny i lubiany w naszych wnętrzach. Po godzinie miałam dwa drewniane heksagony i odciski na rękach.
Nie są idealne, wiem, że nie są, ale aż tak bardzo krzywe też nie wyszły. Może to właśnie urok ręcznego cięcia, a może właśnie cięcie ręczne powinno być bardziej precyzyjne? Ale uwierzcie, starałam się jak mogłam. Poza tym po porządnym wyszlifowaniu prezentowały się od razu lepiej.
Do malowania zabrałam je do domu, wolnego od pyłu i kurzu. Skoro już postawiłam na geometrię, pomalować je też postanowiłam geometrycznie, pozostawiając oczywiście spory kawałek niepomalowanego drewna. Kolory - trzy odcienie szarego. Zabezpieczone bezbarwnym lakierem.
Już same w sobie, moim zdaniem wyglądają ładnie i ciekawie, ale mogą być też wykorzystane jako tło do dekoracyjnej aranżacji.
I jak się Wam podobają?
Pozdrawiam.
Dziś pokażę Wam dwie tace, taki komplecik, które zrobiłam z dziwnego drewnianego mebelka znalezionego już nie pamiętam kiedy. Może to była półka, może szafka nocna, stoliczek. Nie wiem. Wiem tylko, że było to z fajnego drewna i nadawało się tylko do rozmontowania i wykorzystania uzyskanych elementów do czegoś innego.
Jak widać niezła warstwa kurzu, pyłu i brudu się na nim nazbierała. To świadczy tylko o tym ile czasu to biedactwo przeleżało na garażu. Całość klejona na kołki dała się dość łatwo rozmontować. Do tac użyłam dwóch bocznych ścianek - grubych i solidnych. Tylko góra składała się z dwóch desek.
No i teraz tak... tace, wiedziałam, że będą to takie tace, podstawki, podkładki... Byłoby super wyciąć z tych dech koła. Jednak prawie 3 centymetry litego drewna łatwe do cięcia koła nie są. Moja wyrzynarka nawet nie chciała się w to drewno wgryźć. Pozostało cięcie ręczne i wymyślenie innego kształtu. I wymyśliłam- heksagon. Tak teraz popularny i lubiany w naszych wnętrzach. Po godzinie miałam dwa drewniane heksagony i odciski na rękach.
Do malowania zabrałam je do domu, wolnego od pyłu i kurzu. Skoro już postawiłam na geometrię, pomalować je też postanowiłam geometrycznie, pozostawiając oczywiście spory kawałek niepomalowanego drewna. Kolory - trzy odcienie szarego. Zabezpieczone bezbarwnym lakierem.
Już same w sobie, moim zdaniem wyglądają ładnie i ciekawie, ale mogą być też wykorzystane jako tło do dekoracyjnej aranżacji.
Pozdrawiam.




Powtórzę się: Cud, miód, ultrafiolet! Bardzo mi się podobają!
OdpowiedzUsuńA ja jeszcze raz bardzo podziękuję :)
Usuń